Jakie samochody ma Phil Konieczny? Przez lata nie dało się tego sprawdzić, bo najbardziej rozpoznawalny polski inwestor kryptowalutowy nie pokazywał, czym jeździ. Żadnego odcinka o garażu, żadnej sesji przy aucie, nic. Człowiek, który występuje publicznie w masce, raczej nie robi contentu z tablic rejestracyjnych.
Aż do rozmowy u Żurnalisty. Padło proste pytanie: co masz w garażu. I Phil po prostu zaczął wyliczać. Od żółtego Lamborghini Aventadora S, przez dwie G-klasy i Nissana GT-R przerobionego na ponad 700 koni, aż po zardzewiałego busa z dziurą w boku, którym w Zakopanem wozi się pościel.
Najlepsze jest to, co powiedział chwilę wcześniej: nie jest fanem motoryzacji.
Poniżej pełna lista, szacunek tego, ile taki garaż może kosztować, i to, co sam mówi o każdym z tych aut. Bez zgadywania i bez dopisywania rzeczy, których nie powiedział.
Szybka odpowiedź: Phil Konieczny ma w garażu około siedmiu samochodów. W wywiadzie u Żurnalisty wymienił: Lamborghini Aventadora S, Nissana GT-R przerobionego na ponad 700 koni, Porsche 911, Porsche Cayenne z 2015 lub 2016 roku, Mercedesa G 55 AMG z pakietem Brabusa, Mercedesa G 400 d, Forda Raptora i starego Volkswagena T4 albo T5. Na co dzień jeździ dieslowską G-klasą.
Na skróty, jeśli się spieszysz
- W garażu ma około siedmiu aut, choć na jednym wdechu wymienia osiem. Sam mówi, że nie wszystkie są inwestycyjne.
- Lista: Lamborghini Aventador S (żółty), Nissan GT-R przerobiony na ponad 700 koni, Porsche 911, Porsche Cayenne z 2015 lub 2016 roku, Mercedes G 55 AMG z pakietem Brabusa, Mercedes G 400 d w dieslu, Ford Raptor i Volkswagen T4 albo T5.
- Na co dzień jeździ dieslowską G-klasą. Nie Lamborghini.
- Volkswagen to wrak i on tego nie ukrywa: cały zardzewiały, rozwalony, dziura w boku, używany w Zakopanem do wożenia pościeli.
- Ford Raptor to auto robocze. Trzyma go głównie po to, żeby ogrodnicy mieli czym przewieźć kosiarkę.
- Cały garaż to orientacyjnie od trzech do pięciu milionów złotych, z czego połowa przypada na jedno auto: Aventadora.
- „Nie jestem fanem motoryzacji”. Mówi to dosłownie, tuż przed wyliczeniem całej listy. Dodaje też, że Lamborghini nie dało mu żadnej satysfakcji: kupił i nic nie poczuł.
- Jedyna motoryzacyjna inwestycja Phila to latający samochód. Ma udziały w polskim startupie, który go buduje.
- Ma też auta, którymi w ogóle nie jeździ. W planach na przyszłość wymienia „pojeżdżę wszystkimi samochodami, którymi nie jeżdżę”.
Kim jest Phil Konieczny, w dwóch akapitach
Jeśli trafiłeś tu z wyszukiwarki i nie kojarzysz tej postaci: Phil Konieczny to polski inwestor i youtuber, znany z maski Anonymous, w której pojawia się publicznie. Zarobił na bitcoinie kupowanym lata przed hossą, dziś prowadzi kanał, szkolenia i mentoring, a media szacują jego majątek na setki milionów złotych, choć on sam nigdy nie podał liczby.
Jego droga nie zaczęła się w korporacji. W 2008 lub 2009 roku, zamiast iść na studia, wyjechał do Anglii. Rozładowywał tiry, dostał awans na wózek widłowy, potem kolejne. Mieszkał w pokoju w wynajmowanym wspólnie domu i odkładał około 10 tysięcy złotych miesięcznie, kupując za to od jednego do trzech bitcoinów miesięcznie, średnio po jakieś 500 dolarów. Więcej o tym, skąd się wziął i skąd biorą się te szacunki majątku, napisałem w osobnym tekście o Philu Koniecznym.
Jakie samochody ma Phil Konieczny: pełna lista z garażu
Wszystko poniżej pochodzi z jednego fragmentu rozmowy, w którym Phil odpowiada na pytanie, co ma w garażu. Zaczyna od zdania, że ma „chyba ze siedem samochodów” i że nie wszystkie są inwestycyjne, po czym wylicza:
| Samochód | Co sam o nim mówi |
|---|---|
| Ford Raptor | Auto użytkowe, „bardziej dla moich ogrodników, przewieźć kosiarkę” |
| Volkswagen T4 albo T5 | Nie jest pewien modelu. Cały zardzewiały, rozwalony, dziura w boku. W Zakopanem wozi się nim pościel |
| Porsche Cayenne | Rocznik 2015 albo 2016 |
| Mercedes G 55 AMG | Z pakietem Brabusa |
| Mercedes G 400 d | Diesel, i to nim jeździ na co dzień |
| Lamborghini Aventador S | Żółty |
| Nissan GT-R | Przerobiony na ponad 700 koni |
| Porsche 911 | Bez podanej wersji, „no i 911, chyba to wszystko” |
Osiem pozycji przy deklarowanych siedmiu autach. Nie czepiam się, bo wymieniał to z głowy, w rozmowie, bez kartki. Sam kończy listę słowem „chyba”, co nieźle oddaje jego stosunek do tematu.
Czego na tej liście nie ma i czego nie dopiszę: roczników, wersji, silników i cen. Phil nie podał ani generacji Raptora, ani wersji 911, ani roku Aventadora. Nie wie nawet, czy jego bus to T4 czy T5. Jeśli gdzieś zobaczysz „dokładne dane garażu Phila Koniecznego z wyceną co do złotówki”, ktoś to sobie wymyślił.
Ile kosztuje garaż Phila Koniecznego? Szacunek na wrzesień 2026
Phil nie podał ani jednej ceny, więc poniżej są widełki rynkowe dla tych modeli, a nie wycena jego konkretnych aut. Sprawdziłem cenniki i ogłoszenia z połowy września 2026. Traktuj to jako rząd wielkości, nie jako wycenę.
| Samochód | Orientacyjna cena w Polsce | Skąd |
|---|---|---|
| Lamborghini Aventador S | 1,4 do 2,1 mln zł | 26 ofert w Europie, od 329 900 do 479 000 euro |
| Porsche 911 | od 688 tys. zł nowy, wersje topowe powyżej 1,3 mln | cennik Porsche Polska |
| Mercedes G 400 d | kilkaset tysięcy (nowa klasa G startuje dziś od 664 tys. zł) | cennik, szacunek własny dla używanego |
| Mercedes G 55 AMG Brabus | kilkaset tysięcy, egzemplarze rzadkie | szacunek własny |
| Ford Raptor | około 335 tys. zł za nowego Rangera Raptora | oferty dealerskie |
| Nissan GT-R | 150 do 350 tys. zł za typowe egzemplarze | zestawienie cen używanych |
| Porsche Cayenne 2015 lub 2016 | 50 do 180 tys. zł | zestawienie cen używanych |
| Volkswagen T4 albo T5 | kilka tysięcy złotych | stan opisany jako rozwalony |
Po zsumowaniu wychodzi grubo ponad dwa miliony złotych, realnie w okolicach trzech do pięciu, w zależności od tego, jakie to konkretnie egzemplarze.
I teraz ciekawostka, która najlepiej pokazuje, jak nierówny jest ten garaż. Jedno auto odpowiada mniej więcej za połowę jego wartości. Aventador jest wart tyle, co cała reszta razem wzięta, a stojący obok Cayenne kosztuje dziś mniej więcej tyle, co dobrze wyposażony nowy kompakt. Bus jest wart tyle, co komplet opon do Lamborghini.
Dla porządku: to jest wartość rzeczy, które tracą. Samochody nie są w tej historii aktywem i sam Phil tak ich nie traktuje, o czym za chwilę.
Auta robocze: Raptor i zardzewiały bus z Zakopanego
To najciekawsza część listy, bo psuje cały obrazek.

Ford Raptor nie jest tu zabawką. Phil mówi wprost, że trzyma go bardziej dla swoich ogrodników, żeby mieli czym przewieźć kosiarkę. Raptor to pick-up przygotowany fabrycznie do szybkiej jazdy w terenie, w Polsce widywany głównie jako auto do pokazywania się, a u niego jeździ z narzędziami. Nie podał, czy chodzi o Rangera Raptora, czy o znacznie większego i droższego F-150 Raptora sprowadzanego zza oceanu, więc nie zgaduję.
Volkswagen T4 albo T5 to już czysta komedia w zestawieniu z resztą. Phil sam nie pamięta, który to model. Opisuje go jako całkiem zardzewiały, rozwalony, z dziurą w boku. Bus stoi w Zakopanem i służy do wożenia pościeli oraz, cytując, „innych pierdół”.
Kontekst: Phil buduje w Zakopanem trzeci pensjonat. W rozmowie tłumaczy, że nieruchomości to dla niego emerytura i przechowalnia pieniędzy, a nie maszynka do zarabiania, bo pensjonaty dają mu około 2 procent rocznie. Rzuca przy tym zdanie, które warto zapamiętać: że to oznacza pięćdziesiąt lat prania cudzej pościeli, żeby wyjść na zero. Bus jest po prostu narzędziem tego biznesu.
Człowiek z Aventadorem w garażu trzyma obok rozsypujący się transporter, bo do wożenia pościeli lepszy nie jest potrzebny. To mówi o jego podejściu do pieniędzy więcej niż cała reszta listy.
Czym Phil Konieczny jeździ na co dzień: G-klasa w dieslu
Tu jest odpowiedź na pytanie, które ludzie zadają najczęściej. Nie Lamborghini. Nie GT-R. Mercedes G 400 d, czyli G-klasa z silnikiem wysokoprężnym.
Dla kontekstu, bo Phil tego nie rozwijał: G 400 d to sześciocylindrowy diesel o pojemności 2,9 litra i mocy 330 koni. Auto szybkie nie jest i nie o to w nim chodzi. To ciężka, kanciasta terenówka z prawdziwymi blokadami mechanizmów różnicowych, która z zewnątrz wygląda tak samo jak czterdzieści lat temu.
Druga G-klasa w garażu to G 55 AMG z pakietem Brabusa, czyli zupełnie inna bajka: starsza, benzynowa, z doładowanym mechanicznie silnikiem V8 o pojemności 5,4 litra, w zależności od wersji od 476 do 507 koni, do tego dopakowana przez niemieckiego tunera. Auto z epoki, w której AMG nie przejmowało się spalaniem.
I teraz najlepsze wyjaśnienie, dlaczego akurat terenówki. Phil nazywa siebie preppersem finansowym i mówi wprost, że traktuje je jako zabezpieczenie. Rzuca nawet półżartem, że gdyby przyszła wojna i wojsko rekwirowało auta, to generał raczej nie wsiądzie do Lamborghini, ale jego G-klasą pojeździłby pewnie z przyjemnością. Więc zostałoby mu Lambo.
To nie jest człowiek, który kupił G-klasę, bo ładnie wygląda pod klubem. To człowiek, który liczy scenariusze.
Zabawki: Aventador S, GT-R na 700 koni i 911
Teraz część, dla której większość ludzi klika w takie teksty.
Lamborghini Aventador S, żółte. Aventador S to wersja pokazana pod koniec 2016 roku: sześcioipółlitrowe V12 o mocy 740 koni, wolnossące, bez turbin, z czterema kołami skrętnymi. Rozpędza się do setki w 2,9 sekundy i jedzie 350 km/h. Jedno z ostatnich dużych dwunastocylindrowych Lamborghini bez wsparcia elektrycznego, więc dziś patrzy się na nie trochę jak na koniec pewnej epoki.

I właśnie o tym aucie Phil powiedział wcześniej rzecz, którą prowadzący mu przypomina: że nie dało mu satysfakcji. Kupił i nic nie poczuł.
Nissan GT-R przerobiony na ponad 700 koni. Seryjny GT-R w wersji R35 ma trzyipółlitrowe V6 z dwiema turbosprężarkami i około 570 koni, napęd na cztery koła i reputację auta, które potrafi zawstydzić supersamochody dwa razy droższe. Jest też jednym z najczęściej modyfikowanych aut świata, bo ten silnik znosi znacznie więcej, niż dostaje z fabryki. Ponad 700 koni to w tym środowisku rozsądny pierwszy stopień tuningu, a nie szaleństwo. To jedyne auto z całej listy, o którym Phil wspomina, że zostało przerobione.
Porsche 911. Bez wersji, bez rocznika, wyliczone na końcu jednym tchem. To akurat auto, przy którym rozstrzał cen jest największy: nowa Carrera kosztuje dziś od 688 tysięcy złotych, a najdroższe wersje przekraczają 1,8 miliona. Bez podanej wersji każda wycena to zgadywanie.
Porsche Cayenne z 2015 lub 2016 roku. To już bardziej rodzinny SUV niż zabawka, w dodatku dziesięcioletni i, jak wynika z cen używanych, najtańsze auto w tym garażu po busie.
„Nie jestem fanem motoryzacji”, czyli najdziwniejsze zdanie tego wywiadu
Zanim Phil wymienił cokolwiek, powiedział to zdanie: nie jestem fanem motoryzacji, ale mam takie coś, że mi się podobają niektóre.
Brzmi jak wymówka, ale jak się posłucha całości, to się broni. W tym garażu nie ma spójności, jaką ma kolekcja fana motoryzacji. Nie ma jednej marki, jednej epoki, jednego kierunku. Jest auto do przewożenia kosiarki, wrak do pościeli, dziesięcioletni SUV, dwie terenówki na wypadek gorszych czasów i trzy szybkie samochody, z których jeden, jak sam przyznaje, nie dał mu żadnych emocji.
To nie jest kolekcja. To zbiór rzeczy, które ktoś w różnych momentach kupił, bo mógł.
Sam zresztą wcześniej w rozmowie opisuje ten mechanizm bez litości dla siebie. Mówi o okresie „kup, kup, kup” tuż po zarobieniu pierwszych dużych pieniędzy: kupował mnóstwo rzeczy naraz i z żadnych nie korzystał. Zegarki, quady przerobione na silniki motocyklowe, sprzęt na polowania, mieszkanie odkupione od własnego ojca w Łebie, w którym potem przez trzy lata nie był. Skończyło się to, cytując, lekką depresją i poczuciem, że wszystko już osiągnął.
W tym samym duchu pada zdanie prowadzącego pod koniec rozmowy: masz samochody, którymi nie jeździsz, i mieszkania nad morzem, do których nie zaglądasz. Phil tego nie prostuje. Opowiadając o planie odcięcia się od internetu na kilka miesięcy, wymienia, co będzie wtedy robił: posprząta dom, odwiedzi znajomych, pójdzie łowić ryby i pojeździ wszystkimi samochodami, którymi nie jeździ.
Jedyna motoryzacyjna inwestycja Phila Koniecznego to latający samochód
Ten fragment przeszedł w wywiadzie prawie bez echa, a jest chyba najlepszy z całej rozmowy o motoryzacji.
Phil wylicza swoje udziały w firmach. Ma spółkę zajmującą się suplementami diety, udziały w giełdzie, szykuje się do wejścia w duże gospodarstwo rolne. Tłumaczy, że w części tych biznesów zainwestował kapitał, a w części dostał udziały za swoją wiedzę, czas albo nazwisko.
I wśród nich wymienia polski startup budujący latający samochód.
Czyli podsumowując: człowiek, który ma w garażu osiem aut i mówi, że nie interesuje go motoryzacja, z całej branży zainwestował pieniądze dokładnie w jedną rzecz i jest nią pojazd, który ma nie jeździć po drodze. Nie podał nazwy firmy, więc jej nie zgaduję.
Przy okazji rzuca też rzecz, która tłumaczy jego podejście do wspólnych biznesów. Mówi, że dziś robi je tylko z ludźmi, którym coś już wcześniej wyszło, bo chce zobaczyć dwie rzeczy: że mają w życiu farta i że po zarobieniu pieniędzy im nie odbije. Miał już przypadek, w którym wyciągnął kogoś, ten zarobił i zaczął brać narkotyki, więc biznes został zamknięty.
Dlaczego Phil Konieczny nie pokazuje swoich samochodów
Skoro ma taki garaż, to dlaczego przez lata nikt nie wiedział, co w nim stoi?
Pierwszy powód jest oczywisty: maska. Ktoś, kto występuje publicznie z zakrytą twarzą, nie będzie publikował auta, po którym można go rozpoznać na parkingu pod domem.

Drugi powód sam nazywa w rozmowie. Mówi, że zapłaciłby, żeby nie znaleźć się na liście najbogatszych Polaków, bo chwalenie się pieniędzmi nie jest dobre, zwłaszcza w tym kraju. Zapytany, co to za kraj, odpowiada krótko: ludzie są zawistni.
Trzeci powód jest najprostszy i najbardziej ludzki. Jego to po prostu nie kręci. W tej samej rozmowie znacznie chętniej opowiada o zegarkach niż o autach, i widać różnicę: przy zegarkach zna nazwy, roczniki i historie, a przy samochodach nie pamięta nawet, czy bus to T4 czy T5.
Co Phil Konieczny mówi o drogich samochodach
W innym miejscu rozmowy pada fragment, który dobrze tłumaczy, skąd bierze się ten chłód wobec własnego garażu.
Phil opisuje coś, co nazywa inflacją wydatków. Gdy wchodzisz na wyższy poziom finansowy, poznajesz ludzi z tego poziomu i zaczynasz wydawać tak jak oni, żeby z niego nie wypaść. Lecicie razem na wakacje, więc lecisz biznes klasą, bo oni lecą. Wakacje kosztują 100 tysięcy złotych, bo tyle kosztują ich wakacje.
I wtedy dorzuca przykład z samochodem. Kupujesz auto i nagle okazuje się, że kosztuje milion złotych, a czasem dwa. W tym środowisku przechodzi się nad tym do porządku dziennego. Ale, mówi Phil, dla normalnego człowieka to jest całe życie pracy. I zadaje pytanie, które zostaje w głowie: jak kupa metalu i plastiku może kosztować całe ludzkie życie pracy?
Podobnie brzmi inny fragment, w którym tłumaczy, czym jest szczęście. Można nie jeździć lamborghini, mówi, i nadal mieć dwie ręce, dwie nogi, dobrą formę i pracę, którą się lubi.
To nie jest człowiek, który uważa, że pieniądze są nieważne. Mówi coś przeciwnego, że biedę romantyzują tylko głupcy i że pieniądze warto mieć. Ale w jego głowie samochód nie jest nagrodą. Jest kosztem, który zjada kapitał. Sam dorzuca, że pieniądze nie dają mu żadnych emocji, bo to dla niego po prostu cyfry.
Czym jeździł, zanim zarobił: Opel Astra bez szyby
Żeby ta lista miała sens, trzeba znać drugą część historii, którą Phil opowiada w tej samej rozmowie.
Zanim bitcoin zmienił mu życie, mieszkał w Anglii. Nie w mieszkaniu, tylko w pokoju w domu dzielonym z innymi, ze ścianą, którą dwa razy w roku spryskiwał środkiem na grzyb. Koledzy po awansach wyprowadzali się do własnych mieszkań, on został na pokoju do końca.
A jeździł wtedy Oplem Astrą bez szyby, z gumą do żucia przyklejoną do dachu. Kupił auto w takim stanie i nigdy go nie umył. Komentarz, którym to podsumowuje, jest w tym kontekście najważniejszy: mam gdzieś te auta.
Zestaw to z garażem z 2026 roku. Ta sama osoba, to samo zdanie o autach. Zmieniła się tylko kwota na koncie.
I to jest realna cena tamtej decyzji, o której nikt nie mówi, pokazując wykresy „gdybyś kupił bitcoina dziesięć lat temu”. Cena to kilka lat jeżdżenia czymś, czego nie chce się nikomu pokazać, i mieszkania w pokoju, gdy kolegów stać było na więcej.
Zegarki, czyli druga kolekcja i lekcja o „inwestowaniu” w luksus
Przy okazji samochodów wyszedł wątek, który uważam za najbardziej pouczający w całym wywiadzie, choć nie ma nic wspólnego z motoryzacją.
Phil zbiera zegarki. Ma ich 34 albo więcej, najdroższy kupił za około 400 tysięcy złotych. W rozmowie padają: Rolex z 1940 roku, przy którym lubi myśleć o tym, kto go nosił wcześniej, Heuer Monaco znany z serialu „Breaking Bad”, a jako ulubione wymienia Patek Philippe Aquanaut w różowym złocie i Rolexa Daytonę, też w różowym złocie. Mówi, że to jedyna rzecz z tej całej listy, która jest prawdziwym hobby: lubi co jakiś czas zmienić, założyć inny, pokombinować.
I teraz część, której nie opowiada się na Instagramie. Phil kupował je między innymi z myślą, że to będzie „nowe złoto”: aktywo, które trzyma wartość, a przy okazji można je założyć na rękę. Po pięciu, sześciu latach wychodzi na tym równo na zero. Mówi, że ma doradcę od zegarków i gdyby go słuchał, to by zarobił, ale kupował też to, co mu się po prostu podobało. Rolexy mocno straciły i to zrównało cały wynik.
Nie żałuje, bo mu się podobają. Ale sam nazywa to po imieniu: jako inwestycja to nie wyszło.
To jest dokładnie ta lekcja, którą warto wynieść z artykułu o cudzym garażu. Rzeczy, które ładnie wyglądają i „na pewno trzymają wartość”, zwykle jej nie trzymają. A jeśli trzymają, to po odjęciu prowizji, przechowania i ubezpieczenia wychodzi zero.
💡 Phil kupował bitcoina, gdy kosztował kilkaset dolarów, i sam mówi, że tego się już nie powtórzy. To, co da się powtórzyć, to rozumienie, co się właściwie kupuje. Czym są kryptowaluty, jak działa giełda, co realnie znaczy „mieć własne monety”, gdzie są ryzyka i jak nie stracić pieniędzy zamiast zarobić: o tym jest moja książka Wszystko, co musisz wiedzieć o kryptowalutach. Bez obiecywania Ci Lamborghini. Zobacz książkę →
Co to znaczy dla Ciebie
Można przeczytać ten tekst jak plotkę o czyimś garażu i zamknąć kartę. Ale jest w nim kilka rzeczy, które warto zabrać ze sobą.
Garaż nie jest źródłem bogactwa, tylko jego kosztem. W tej samej rozmowie Phil układa swoje źródła dochodu w kolejności: najwięcej daje mu rynek, potem szkolenia, a dopiero na końcu biznesy. Nieruchomości w Zakopanem nazywa emeryturą i podaje liczbę: około 2 procent rocznie. Zegarki po sześciu latach wyszły na zero. Samochody nie zarabiają nic, tylko tracą. Jeśli ktoś pokazuje Ci auto jako dowód na skuteczną metodę zarabiania, pokazuje Ci wynik, a nie metodę.
Regularność zrobiła tu więcej niż trafienie w dołek. Phil nie wszedł jednym przelewem w idealnym momencie. Kupował co miesiąc, przez lata, po różnych cenach. Dziś takie regularne dokupowanie ustawia się na giełdzie w kilka kliknięć: na OKX, z którego korzystam, robi się to automatycznie, w wersji europejskiej działającej na licencji MiCA. Ryzyka to nie zdejmuje, bo kurs potrafi spadać latami i będziesz dokupował w dół. Zmienia tylko to, że decyzja zapada raz, a nie przy każdej emocjonalnej świeczce na wykresie.
Nie porównuj swojego startu do jego startu. On kupował aktywo po kilkaset dolarów w czasach, gdy większość ludzi uważała to za bzdurę. Sam mówi, że dziś powtórzenie tego zajęłoby co najmniej osiem do dwunastu lat dłużej. Każdy, kto obiecuje Ci powtórkę tamtej dekady, coś Ci sprzedaje.
Zakupy z ego nie dają tego, co obiecują. To najlepiej udokumentowany fragment tej historii i pochodzi od kogoś, kto to przerobił. Seria kupowania wszystkiego naraz skończyła się u niego kryzysem psychicznym, a najdroższe auto w garażu, jak sam mówi, nie dało mu żadnej satysfakcji.
Bogaty nie znaczy spokojny. Phil po odejściu z pracy zatrudnił się na sześć tygodni jako kierowca tira, bo bał się, że straci wszystko. Wcześniej, jeszcze w Anglii, robił kurs ratownika wodnego i prawo jazdy na ciężarówki, żeby mieć plan awaryjny. Terenówki w garażu to część tej samej logiki. Jak szybko takie majątki potrafią zniknąć, opisałem przy okazji historii Terry i Do Kwona oraz upadku giełdy FTX.
Najczęstsze pytania o samochody Phila Koniecznego
Jakie samochody ma Phil Konieczny?
Według tego, co sam wymienił w rozmowie z Żurnalistą: Lamborghini Aventador S w kolorze żółtym, Nissana GT-R przerobionego na ponad 700 koni, Porsche 911, Porsche Cayenne z 2015 lub 2016 roku, Mercedesa G 55 AMG z pakietem Brabusa, Mercedesa G 400 d w dieslu, Forda Raptora oraz Volkswagena T4 albo T5. Mówi, że ma około siedmiu aut i że nie wszystkie są inwestycyjne.
Czym Phil Konieczny jeździ na co dzień?
Dieslowską G-klasą, czyli Mercedesem G 400 d. Sam to mówi wprost. Lamborghini, GT-R i 911 stoją w garażu.
Ile kosztuje garaż Phila Koniecznego?
Phil nie podał żadnych cen. Zsumowanie widełek rynkowych dla tych modeli daje orientacyjnie od trzech do pięciu milionów złotych, z czego mniej więcej połowa przypada na samo Lamborghini. To rząd wielkości dla modeli, a nie wycena jego konkretnych egzemplarzy.
Czy Phil Konieczny ma Lamborghini?
Tak, żółte Lamborghini Aventadora S. W tej samej rozmowie przyznaje jednak, że to auto nie dało mu satysfakcji: kupił je i nic nie poczuł.
Po co Philowi Koniecznemu zardzewiały Volkswagen?
Bo jest mu potrzebny do pracy. Bus stoi w Zakopanem, gdzie Phil prowadzi pensjonaty, i służy do wożenia pościeli. Sam opisuje go jako zardzewiały i rozwalony, z dziurą w boku, i nie jest nawet pewien, czy to T4 czy T5.
Czy Phil Konieczny jest fanem motoryzacji?
Mówi, że nie. Dosłownie stwierdza, że nie jest fanem motoryzacji, tylko niektóre auta mu się podobają. Jedyną firmą motoryzacyjną, w którą zainwestował, jest polski startup budujący latający samochód.
Czym jeździł Phil Konieczny, zanim zarobił na kryptowalutach?
Oplem Astrą bez szyby, z gumą do żucia przyklejoną do dachu. Kupił go w takim stanie i nigdy nie umył. Mieszkał wtedy w pokoju w wynajmowanym wspólnie domu w Anglii i odkładał około 10 tysięcy złotych miesięcznie na zakup bitcoina.
Ile zegarków ma Phil Konieczny?
Trzydzieści cztery albo więcej. Najdroższy kupił za około 400 tysięcy złotych. Przyznaje jednak, że po pięciu, sześciu latach jako inwestycja wychodzi na zero, bo Rolexy z jego kolekcji mocno straciły na wartości.
Jaki majątek ma Phil Konieczny?
Sam nigdy nie podał liczby i mówi wprost, że zapłaciłby, żeby nie znaleźć się na liście najbogatszych Polaków. Media szacują jego majątek na setki milionów złotych, ale to pozostają szacunki. Więcej o tym napisałem w osobnym wpisie o Philu Koniecznym.
Najważniejsze z tego wpisu
- Phil Konieczny sam wymienił cały garaż. Aventador S, GT-R na ponad 700 koni, 911, Cayenne, dwie G-klasy, Raptor i stary transporter. Około siedmiu aut, nie wszystkie inwestycyjne.
- Na co dzień jeździ dieslowską G-klasą, a nie Lamborghini. O Lamborghini mówi, że nie dało mu satysfakcji.
- Wartość garażu to orientacyjnie trzy do pięciu milionów złotych, z czego połowa przypada na jedno auto. Cayenne kosztuje dziś tyle, co nowy kompakt.
- Dwa auta z tej listy to narzędzia pracy. Raptor do przewożenia kosiarki i zardzewiały bus do wożenia pościeli w Zakopanem.
- Sam mówi, że nie jest fanem motoryzacji, i po tej liście widać, że to nie poza. Jego jedyna inwestycja w tej branży to latający samochód.
- Zanim zarobił, jeździł Astrą bez szyby. To ta część historii, która jest powtarzalna: kapitał wziął się z rzeczy, których sobie nie kupił.
- Rynek dał mu więcej niż wszystko inne razem. Pensjonaty około 2 procent rocznie, zegarki po sześciu latach na zero, samochody tylko tracą. Garaż jest skutkiem, nie metodą.
📘 Skutek widać, metody nie
Łatwo obejrzeć listę aut i pomyśleć, że zna się drogę. Nie zna się. Widać skutek, nie widać dziesięciu lat kupowania po kilkaset dolarów czegoś, w co nikt nie wierzył, i mieszkania na pokoju, żeby mieć za co. Jeśli chcesz zacząć od zrozumienia, a nie od marzenia o garażu, od tego jest moja książka „Wszystko, co musisz wiedzieć o kryptowalutach”: od podstaw, z ryzykami, bez obiecywania Ci procentów.
Ten tekst ma charakter informacyjny i edukacyjny, nie jest poradą inwestycyjną. Opiera się na wypowiedziach Phila Koniecznego z rozmowy w podkaście Żurnalisty oraz na publicznie dostępnych materiałach.