W co inwestuje Phil Konieczny poza kryptowalutami?

W co inwestuje Phil Konieczny poza kryptowalutami? To pytanie ludzie wpisują w Google z jednego powodu: chcą skopiować portfel człowieka, który dorobił się na bitcoinie. Do niedawna odpowiedzi nie było, bo Phil rzadko mówi o swoich pieniądzach inaczej niż ogólnikami.

W dwóch ostatnich wywiadach po prostu to wyliczył, i to dokładniej, niż ktokolwiek się spodziewał. Złoto, srebro, zegarki, dwa pensjonaty w Zakopanem i trzeci w budowie, mieszkania, domy, lokale i garaże na wynajem, nieruchomość w Wielkiej Brytanii, spółka od suplementów diety, udziały w giełdzie, polski startup budujący latający samochód, szykowana farma i kilka milionów w gotówce w różnych walutach.

Tylko że najciekawsze w tej liście nie jest to, co na niej jest. Najciekawsze są trzy liczby, które sam podał, i które psują cały obrazek. Pensjonaty w Zakopanem dają mu 2 procent rocznie. Za wynajem całego domu bierze 1500 złotych. A z nieruchomości, czyli z tej całej długiej listy, ma najmniej ze wszystkich swoich źródeł dochodu.

Do tego jedna rzecz, której w jego portfelu nadal nie ma, choć zapowiada, że wejdzie. Zebrałem wszystko i przy każdej pozycji sprawdziłem, jak jego liczby wyglądają na tle rynku.

Szybka odpowiedź: Phil Konieczny poza kryptowalutami inwestuje w złoto, srebro i zegarki oraz w nieruchomości: ma dwa pensjonaty w Zakopanem i buduje trzeci, a do tego mieszkania, domy, lokale i garaże na wynajem oraz nieruchomość w Wielkiej Brytanii. Ma też udziały w spółce od suplementów diety, udziały w giełdzie, udziały w polskim projekcie latającego samochodu i szykuje spółkę rolniczą. Trzyma gotówkę w kilku walutach. W akcje giełdowe jeszcze nie wszedł, ale zapowiada, że zrobi to przy najbliższym krachu.

Na skróty, jeśli się spieszysz

  • Hierarchia, którą ustawił sam: najwięcej daje mu rynek, potem szkolenia, potem biznesy, a nieruchomości najmniej ze wszystkiego.
  • Rzędy wielkości, które podał: szkolenia to miliony, biznesy też miliony, ale mniejsze, nieruchomości to przy tym drobne.
  • Dwa pensjonaty w Zakopanem, trzeci w budowie. Dają mu 2 procent rocznie, przy 4 do 6 procentach, o których mówi dziś branża.
  • Do tego mieszkania, domy, lokale i garaże na wynajem plus nieruchomość w Wielkiej Brytanii. Za wynajem całego domu bierze 1500 złotych.
  • Nieruchomości uważa dziś za coraz gorszy biznes i mówi wprost dlaczego: demografia.
  • Złoto, srebro i zegarki wymienia jednym tchem jako inwestycje. Zegarki, jak przyznał w innym miejscu, wyszły mu na zero.
  • Startupy ograniczył, bo bez kontroli nad biznesem idą gorzej. Nowych już nie zakłada.
  • Akcji jeszcze nie ma, ale zapowiada wejście przy krachu.
  • Wydaje około 100 tysięcy złotych miesięcznie. Szacuje, że potrzebuje miliona do dwóch rocznie.
  • Nie jest miliarderem. Zapytany wprost, zaprzecza.

Hierarchia dochodów: nieruchomości są na samym końcu

Zacznijmy od rzeczy, która ustawia wszystko inne, bo Phil powtórzył ją w obu rozmowach.

Pytany, gdzie zarabia więcej, odpowiada bez wahania: rynek. W drugiej kolejności szkolenia. W trzeciej biznesy. A pytany o rzędy wielkości, dodaje coś, czego zwykle się nie mówi: szkolenia to miliony, z biznesów też są miliony, ale mniejsze, a z nieruchomości najmniej.

Tłumaczy to prosto. Przeciętny biznes daje mu 5 do 10 procent w skali roku, co przy jego skali nazywa nierealnym. Żaden biznes nie daje tyle, co rynek kryptowalut. A jego średnie wejście w bitcoina to było około 500 dolarów, więc, jak sam mówi, ciężko jest nie zarabiać.

To zdanie warte zatrzymania, bo wywraca intuicję. Ludzie zakładają, że milioner z krypto dywersyfikuje w nieruchomości, żeby zarabiać stabilniej. On robi odwrotnie: nieruchomości i firmy są u niego miejscem, w którym pieniądze mają leżeć, a nie miejscem, w którym mają rosnąć. Rosnąć mają na rynku.

Jeśli ciekawi Cię, ile realnie kosztuje ta druga pozycja z jego listy i co jest w środku, pisałem o tym osobno przy okazji mentoringu.

Pełna lista: w co inwestuje Phil Konieczny

Wszystko poniżej pochodzi z jego wypowiedzi w dwóch wywiadach. W nawiasach to, czego nie podał, bo przy tak chętnie kopiowanych listach to ważne.

AktywoCo dokładnie mówi
KryptowalutyPodstawa majątku. Średnie wejście w bitcoina około 500 dolarów, kupował od jednego do trzech miesięcznie
StablecoinyZapytany, jaką krypto poza bitcoinem kupiłby dziś, odpowiada: USDT albo USDC
ZłotoWymienia wprost jako jedną ze swoich inwestycji. Kwot nie podaje
SrebroJak wyżej, wymieniane jednym tchem ze złotem
ZegarkiSam zalicza je do inwestycji. Ma ich ponad 34, ale jako inwestycja wyszły na zero
Pensjonaty w ZakopanemMa dwa, trzeci jest w budowie. Rentowność: 2 procent rocznie
Mieszkania na wynajemMa, liczby nie podaje. Zarządza tym ktoś inny
Domy na wynajemMa. Za cały dom bierze 1500 zł miesięcznie
Lokale użytkoweMa, bez szczegółów
GarażeMa, bez szczegółów
Nieruchomość w Wielkiej BrytaniiKupił, zarządza nią znajomy mieszkający na miejscu
Spółka od suplementów dietyMa firmę w tej branży i sam bierze jej produkty. Nazwy nie podaje
Udziały w giełdzieMówi wprost „mam udziały w giełdzie”. Której, nie precyzuje
Latający samochódUdziały w polskim projekcie. Nazwy firmy nie podaje
FarmaW planach spółka rolnicza z ziemią uprawianą przez rolników
Gotówka w obcych walutachNa pytanie, czy ma kilka milionów, odpowiada: możliwe, że tak jest
Akcje giełdoweJeszcze nie ma. Zapowiada wejście przy krachu

Nieruchomości: najdłuższa lista i najmniejszy zwrot

To najbardziej konkretna i najbardziej pouczająca część całego portfela, bo lista jest długa, a wynik najgorszy z całej reszty.

Pensjonaty. Ma dwa w Zakopanem i buduje trzeci. Od razu zaznacza, czym to dla niego jest: emeryturą i zabezpieczeniem pieniędzy, a nie sposobem na zarabianie. I podaje liczbę, której nie podaje prawie nikt w tej branży: dają mu 2 procent rocznie.

Komentuje to jednym z najlepszych zdań obu rozmów. Że to oznacza pięćdziesiąt lat, przez które ktoś ma prać pościel po ludziach i sprzątać pokoje, żeby on wyszedł na zero. Nazywa to nieopłacalnym i tłumaczy, po co mimo wszystko to robi: jeden apartament w Zakopanem z parkingiem kosztuje około półtora miliona złotych, więc kilkanaście takich lokali to po prostu miejsce, w którym leży określona kwota. Można ją w razie czego sprzedać, choć, jak dodaje, jak „walnie bombkę”, to może się okazać warta połowę mniej.

konieczny nieruchomości

Reszta portfela nieruchomości. Poza pensjonatami wymienia mieszkania na wynajem, domy na wynajem, lokale użytkowe i garaże. Wszystkim zarządza ktoś inny. I tu pada detal, który mówi więcej niż cała reszta: za wynajem całego domu bierze 1500 złotych miesięcznie. Nazywa to groszami. Trudno o lepszą ilustrację tego, że ten segment jego majątku nie jest optymalizowany pod zysk.

Wielka Brytania. Kupił tam nieruchomości i zarządza nimi jego znajomy, który przy okazji opowiada w wywiadzie najlepszą historię o wykorzystaniu sztucznej inteligencji, jaką słyszałem: zbudował narzędzie, które na podstawie roczników budowy i materiałów wskazuje, w których domach w Oksfordzie dach będzie za chwilę do wymiany, i kieruje reklamę pod konkretne adresy.

Co dalej. Rozważa zakupy w Kambodży i w Dubaju, choć mówi o tym jako o rozważaniach, nie decyzjach.

Teraz sprawdźmy jego liczby na rynku, bo to jest ciekawsze, niż się wydaje.

Zakopane to obecnie najdroższy kurort w Polsce. U deweloperów płaci się tam ponad 31 tysięcy złotych za metr, przy 26 tysiącach w Świnoujściu i 25 w Międzyzdrojach. Rok wcześniej było o jedną czwartą taniej. Czyli kwota, którą podaje Phil, jest realna: półtora miliona to w tych cenach mniej więcej czterdziestometrowy lokal z parkingiem.

A rentowność? Tu robi się nieprzyjemnie dla całej branży.

Co obiecywano i co jestRentowność w skali roku
Gwarancje w umowach condohotelowych sprzed lat6 do 8 procent
Realistyczne widełki podawane dziś w tej branży4 do 6 procent w pierwszych latach
Zwykły najem mieszkania w dużym polskim mieście5 do 7 procent brutto
To, co podaje Phil Konieczny ze swoich pensjonatów2 procent

Czyli człowiek, który ma dwa takie obiekty i buduje trzeci, podaje wynik niższy niż nawet obniżone dziś oczekiwania rynku. To mocna informacja i nie ma powodu, żeby nie brać jej poważnie, bo on nie ma w tym żadnego interesu. Nie sprzedaje apartamentów, nie prowadzi biura nieruchomości, nie promuje condohoteli. Mówi o własnym wyniku i mówi o nim źle.

Jeśli ktoś sprzedaje Ci dziś apartament w kurorcie z obietnicą siedmiu procent, warto mieć tę liczbę w głowie jako punkt odniesienia od kogoś, kto już to kupił.

I jeszcze jedno, bo to najważniejsze zdanie tej sekcji. Phil mówi wprost, że rynek nieruchomości jako biznes uważa dziś za coraz gorszy, i podaje powód: demografia. Jego zdaniem to już nie jest sposób na dorobek, tylko sposób na zachowanie pieniędzy w formie dywersyfikacji, żeby nie leżały na koncie w banku.

💡 Pod całą tą listą leży jedno rozróżnienie: między aktywem, które pracuje, a miejscem, w którym pieniądze tylko leżą. Czym jest płynność, dlaczego bywa ważniejsza od obiecanego procentu i gdzie w tym wszystkim są kryptowaluty razem ze swoimi ryzykami, tłumaczę od podstaw w książce Wszystko, co musisz wiedzieć o kryptowalutach. Bez hype’u, z ryzykami wypisanymi wprost. Zobacz książkę →

Dom po dziadkach: start, o którym rzadko się mówi

Ten fragment pada mimochodem, a jest ważny dla uczciwego obrazu całej historii.

Phil opowiada, że w Anglii koledzy uważali go za marzyciela, gdy mówił, że chce mieć cztery mieszkania na wynajem. I dorzuca: w wieku 18 lat odziedziczył po dziadkach dom o powierzchni 400 metrów i dwa hektary ziemi. Gdy powiedział o tym ludziom w magazynie, nie uwierzyli, bo uznali, że ktoś z takim majątkiem nie musiałby pracować w Anglii.

To nie jest zarzut i sam nie robi z tego tajemnicy. Ale jeśli ktoś czyta jego historię jako „zaczynał od zera”, to warto mieć pełny obraz: zaczynał od pokoju w wynajmowanym domu i pracy w magazynie, ale z zabezpieczeniem w postaci nieruchomości w Polsce. To zupełnie inna pozycja startowa niż wtedy, gdy nie ma się nic, i to realnie zmienia apetyt na ryzyko.

Złoto, srebro i zegarki: trzy różne historie

Metale i zegarki wymienia jednym tchem jako swoje inwestycje. Wyniki mają jednak zupełnie różne i to dobrze widać po liczbach.

Złoto we wrześniu 2020 kosztowało średnio 1923 dolary za uncję. W połowie września 2026 jest to około 4270 dolarów. To wzrost o około 122 procent w sześć lat, przy stosunkowo spokojnej drodze.

konieczny złoto czy nieruchomości

Srebro to zupełnie inna historia. 16 września 2026 uncja kosztuje 64,56 dolara. Rok do roku to wzrost o 52 procent, więc pięknie. Tylko że od początku 2026 roku srebro jest na minusie o prawie 10 procent, a od styczniowego szczytu, gdy kosztowało 121,58 dolara, spadło o niemal połowę. Rok wcześniej było po 41 dolarów. W dwanaście miesięcy potrafiło się potroić i zaraz oddać połowę. To metal przemysłowy udający bezpieczną przystań.

Zegarki to najciekawszy przypadek, bo Phil sam je zalicza do inwestycji, a jednocześnie w innym wywiadzie przyznaje, że po pięciu, sześciu latach wyszedł na nich równo na zero. Miał doradcę, ale kupował też to, co mu się podobało, i te sztuki straciły. Rozpisałem to na liczby w osobnym wpisie o jego kolekcji, razem z cenami Pateka i Daytony, które wymienia jako ulubione.

To najlepszy przykład tego, jak łatwo wpisać do rubryki „inwestycje” coś, co po prostu lubimy mieć.

Spółki i startupy: dlaczego ograniczył

Tu Phil jest najbardziej konkretny co do tego, co ma, i najbardziej ogólny co do tego, ile to warte.

Spółka od suplementów diety. Ma firmę w tej branży i, jak mówi, sam bierze najlepsze suple, jakie może mieć w Polsce. Nazwy nie podaje.

Udziały w giełdzie. Mówi dosłownie „mam udziały w giełdzie”. Nie precyzuje w jakiej ani jak dużej.

Latający samochód. Ma udziały w polskim projekcie budującym taki pojazd. I to jest jedyna motoryzacyjna inwestycja człowieka, który w tej samej rozmowie mówi, że nie jest fanem motoryzacji, mimo że ma w garażu osiem aut. Nazwy nie podaje, a ja nie będę zgadywał, bo w Polsce działa kilka takich projektów. Warto tylko wiedzieć, w jaką kategorię się tu wchodzi: to inwestycja w bardzo wczesnym stadium, w branży, w której większość projektów nigdy nie dowozi produktu.

Farma. Najnowszy pomysł i jedyny, który jeszcze się nie wydarzył. Mówi, że jest na ukończeniu dużej farmy, czyli po prostu ziemi uprawianej przez rolników, i nazywa to spółką zajmującą się rolnictwem w Polsce.

To akurat najłatwiejsza do sprawdzenia pozycja. Według danych GUS w pierwszym kwartale 2026 hektar ziemi rolnej kosztował w Polsce średnio 65 254 złote. Najdrożej w wielkopolskim, 97 394 złote, najtaniej w zachodniopomorskim, 43 600. Ceny rosną nieprzerwanie od dekady, historycznie w tempie 5 do 10 procent rocznie.

A teraz to, co najważniejsze w tej sekcji. Phil mówi, że ograniczył prywatne inwestycje i startupy, bo zauważył, że kiedy nie ma kontroli nad biznesem, ten idzie gorzej. Dziś nowych już nie zakłada. Tłumaczy to też zaufaniem: parę osób go oszukało, parę próbowało, paru ludzi nie oddało pieniędzy. Dziś robi interesy wyłącznie z ludźmi, których już zna, i nie zakłada biznesów z kimś, komu wcześniej w życiu nie wyszło.

Akcje: „jeszcze nie, ale będę”. Czeka na krach

To jest najciekawsza rzecz z obu wywiadów i jedyna, która mówi o przyszłości, a nie o stanie posiadania.

Przejrzyj jeszcze raz tę listę. Krypto, złoto, srebro, zegarki, nieruchomości, ziemia, kilka spółek, gotówka. Czego brakuje? Akcji, obligacji, funduszy i ETF-ów. Ani jednej pozycji z tego, co u większości ludzi z dużym majątkiem stanowi trzon portfela.

To nie jest jednak przeoczenie ani ideologiczna niechęć. Pada bowiem pytanie wprost: czy inwestujesz w akcje na giełdzie? Odpowiedź: „jeszcze nie, ale będę”.

A chwilę później precyzuje kiedy. Mówi, że nie czeka na krach, ale jak przyjdzie krach, będzie wchodził w tradycyjną giełdę.

Czyli w jego głowie akcje są odłożoną decyzją z warunkiem cenowym, a nie klasą aktywów, której unika. To spójne z całą resztą jego filozofii: czekać na moment, w którym coś jest tanie, i wtedy wejść. Dokładnie tak zachował się przy bitcoinie.

Warto tylko powiedzieć uczciwie, że jest to strategia, która ma swoją cenę. Przez ostatnie sześć lat portfel oparty na globalnych akcjach też sobie poradził, a czekanie na krach oznacza, że przez cały ten czas nie było się na rynku. Nikt nie wie, kiedy przyjdzie następny.

Ile Phil Konieczny wydaje: około 100 tysięcy miesięcznie

Ta liczba obiegła internet, więc warto podać ją dokładnie tak, jak padła, bo w obiegu funkcjonuje w wersji przekręconej.

Zapytany, ile potrzebowałby miesięcznie, żeby utrzymać obecny poziom życia, Phil odpowiada, że wydaje około 100 tysięcy złotych miesięcznie. Od razu jednak zastrzega, że to nie jest stała rata: bywa 30, 40 czy 50 tysięcy, a potem przychodzi jeden wyjazd za 100 tysięcy, i takich wyjazdów jest w roku kilka. W skali roku szacuje swoją potrzebę na milion do dwóch milionów złotych.

I tu pada zdanie, które faktycznie poszło wiralem, tylko zwykle bez kontekstu. Phil mówi, że jego zdaniem Polak powinien zarabiać milion, dwa miliony, żeby godnie żyć. W nagraniu widać, że obaj rozmówcy traktują to półżartem i sami zapowiadają, że pójdzie wiralem. To jest jego perspektywa z jego poziomu życia, a nie diagnoza gospodarcza.

Dla porządku: przy około 100 tysiącach miesięcznie same pensjonaty przy dwóch procentach musiałyby być warte grubo ponad 60 milionów złotych, żeby sfinansować sam ten wydatek. To pokazuje, dlaczego nieruchomości są u niego na końcu listy, a nie na początku.

„Nie jestem miliarderem”

Skoro pytanie i tak pada w obu rozmowach, wypada je zamknąć.

Zapytany wprost, czy to prawda, że został miliarderem, Phil odpowiada krótko: nie jest to prawda, nie jestem miliarderem. Dodaje, że nie wie, skąd się to wzięło, ale nie narzeka.

Konkretnej kwoty nadal nie podaje i mówi, że zapłaciłby, żeby nie znaleźć się na liście najbogatszych Polaków. Więcej o tym, skąd biorą się krążące po sieci szacunki jego majątku, napisałem w osobnym wpisie.

Czy da się skopiować portfel Phila Koniecznego?

Uczciwa odpowiedź: nie, i to z pięciu powodów, które warto zobaczyć wypisane obok siebie.

Skala zmienia zasady. Przy takim majątku problemem nie jest to, gdzie zarobić, tylko gdzie bezpiecznie położyć kwotę, której nie da się trzymać na koncie. Stąd kilkanaście apartamentów przy dwóch procentach. Przy stu tysiącach złotych ten problem nie istnieje, więc to rozwiązanie nie ma sensu.

Część wejść była darmowa. W niektóre spółki wchodził za czas i za nazwisko, a czasem dostawał udziały za wiedzę i pomoc. Tego nie da się kupić.

Start nie był od zera. Dom po dziadkach i dwa hektary ziemi w wieku osiemnastu lat to inna pozycja wyjściowa niż pusty rachunek.

Część tego portfela nie zarabia i on to mówi. Zegarki wyszły na zero, nieruchomości dają najmniej, startupy ograniczył, bo szły gorzej.

Kolejność jest odwrotna, niż się wydaje. On najpierw zarobił na rynku, a potem rozłożył to po rzeczach. Zaczynanie od pensjonatu, żeby dojść do bitcoina, nie zadziała, bo pensjonat daje dwa procent.

Co to znaczy dla Ciebie

Kilka rzeczy z tej listy da się przełożyć na własną sytuację, nawet jeśli nie masz zamiaru kupować pensjonatu.

Sprawdzaj rentowność, zanim uwierzysz w prezentację. Najlepszą rzeczą z obu tych wywiadów jest to, że ktoś, kto ma dwa obiekty w najdroższym kurorcie w Polsce i buduje trzeci, mówi otwarcie, że wychodzi mu 2 procent, podczas gdy branża mówi o 4 do 6. Gdy następnym razem zobaczysz folder z gwarantowanym zyskiem, pamiętaj, kto podaje którą liczbę i dlaczego.

Płynność jest częścią ceny. Apartament w Zakopanem sprzedaje się miesiącami, hektar ziemi podobnie, udziały w startupie często wcale. Im mniej płynne aktywo, tym więcej powinno obiecywać, żeby w ogóle miało sens. Jeśli obiecuje mniej niż lokata, to nie jest inwestycja, tylko przechowalnia.

Nie wpisuj do rubryki „inwestycje” rzeczy, które po prostu lubisz mieć. Zegarki Phila są na jego liście inwestycji i po sześciu latach dały zero. To najtańsza lekcja z całego tekstu i pochodzi od kogoś, kto za nią zapłacił.

Regularność bije jednorazowy strzał. Jego majątek nie wziął się z trafienia w dołek, tylko z kupowania co miesiąc przez lata, średnio po 500 dolarów za bitcoina. Jeśli chcesz robić to samo bez podejmowania decyzji za każdym razem, na OKX, z którego korzystam, takie cykliczne zakupy ustawia się automatycznie, w wersji europejskiej działającej na licencji MiCA. Ryzyka to nie zdejmuje, bo kurs potrafi spadać latami. Zdejmuje tylko konieczność zastanawiania się przy każdej świeczce.

A na końcu to, o czym on sam mówi najgłośniej. Że żaden z tych biznesów nie daje tyle co rynek, że nieruchomości są dziś coraz gorszym biznesem, i że im starszy jest, tym mniej chętnie otwiera cokolwiek nowego. To jest zdanie człowieka, który przetestował na własnych pieniądzach kilkanaście pomysłów i wrócił do jednego.

Najczęstsze pytania

W co inwestuje Phil Konieczny poza kryptowalutami?

W złoto, srebro i zegarki oraz w nieruchomości: dwa pensjonaty w Zakopanem i trzeci w budowie, mieszkania, domy, lokale i garaże na wynajem oraz nieruchomość w Wielkiej Brytanii. Ma też udziały w spółce od suplementów diety, udziały w giełdzie, udziały w polskim projekcie latającego samochodu i szykuje spółkę rolniczą. Trzyma również gotówkę w kilku walutach.

Ile Phil Konieczny zarabia na nieruchomościach?

Najmniej ze wszystkich swoich źródeł dochodu i sam to mówi. Pensjonaty w Zakopanem dają mu 2 procent rocznie, a za wynajem całego domu bierze 1500 złotych miesięcznie, co nazywa groszami.

Co daje Philowi Koniecznemu najwięcej pieniędzy?

Rynek, czyli kryptowaluty. Potem szkolenia, które określa jako miliony. Potem biznesy, też miliony, ale mniejsze. Na końcu nieruchomości. Mówi, że przeciętny biznes daje 5 do 10 procent w skali roku.

Czy Phil Konieczny inwestuje w akcje?

Jeszcze nie. Zapytany wprost, odpowiada „jeszcze nie, ale będę”, i precyzuje, że wejdzie w tradycyjną giełdę, gdy przyjdzie krach.

Ile wydaje Phil Konieczny miesięcznie?

Około 100 tysięcy złotych, przy czym zastrzega, że to średnia: bywają miesiące po 30 czy 50 tysięcy i pojedyncze wyjazdy po 100 tysięcy. W skali roku szacuje swoją potrzebę na milion do dwóch milionów.

Czy Phil Konieczny jest miliarderem?

Nie. Zapytany wprost, zaprzecza i mówi, że nie wie, skąd wzięła się ta plotka. Konkretnej wartości majątku nigdy nie podał.

Ile kosztuje apartament w Zakopanem?

Phil podaje około 1,5 miliona złotych za lokal z parkingiem. To spójne z rynkiem, bo Zakopane jest najdroższym kurortem w Polsce, gdzie u deweloperów płaci się ponad 31 tysięcy złotych za metr, więcej niż w Świnoujściu, Międzyzdrojach czy Sopocie.

Czy condohotel w kurorcie to dobra inwestycja?

Dane nie są łaskawe. W umowach sprzed lat gwarantowano 6 do 8 procent rocznie, dziś w branży mówi się realistycznie o 4 do 6 procentach w pierwszych latach, a Phil Konieczny podaje ze swoich obiektów 2 procent. Zwykły najem mieszkania w dużym mieście daje najczęściej 5 do 7 procent brutto. To nie jest porada inwestycyjna, tylko zestawienie liczb.

W jaki startup od latającego samochodu zainwestował Phil Konieczny?

Nie podał nazwy. Powiedział jedynie, że ma udziały w polskim projekcie budującym latający samochód. W Polsce działa kilka takich przedsięwzięć, więc przypisywanie mu konkretnej firmy byłoby zgadywaniem.

Czy Phil Konieczny inwestuje za granicą?

Tak. Kupił nieruchomości w Wielkiej Brytanii, którymi zarządza jego znajomy mieszkający na miejscu. Mówi też, że rozważa zakupy w Kambodży i w Dubaju, ale przedstawia to jako rozważania, nie decyzje.

Czy da się skopiować portfel Phila Koniecznego?

Nie bardzo. Przy jego skali problemem jest bezpieczne ulokowanie dużych kwot, a nie znalezienie zysku. W część spółek wszedł za wiedzę i nazwisko, a nie za pieniądze. W wieku osiemnastu lat odziedziczył dom i dwa hektary ziemi, więc nie startował od zera. A znaczna część tego portfela, jak sam przyznaje, nie zarabia.

Najważniejsze z tego wpisu

  1. Nieruchomości są u niego na ostatnim miejscu, a nie na pierwszym. Hierarchia w jego własnych słowach: rynek, szkolenia, biznesy, dopiero potem nieruchomości.
  2. Pensjonaty dają mu 2 procent, przy 4 do 6, o których mówi dziś branża condohotelowa, i 5 do 7 procent przy zwykłym najmie mieszkania.
  3. Za wynajem całego domu bierze 1500 złotych. Nazywa to groszami i to najlepszy dowód, że ta część majątku nie jest optymalizowana pod zysk.
  4. Uważa nieruchomości za coraz gorszy biznes i podaje powód: demografia. Traktuje je jako dywersyfikację, nie jako sposób na dorobek.
  5. Zegarki wpisuje do inwestycji, a wyszły mu na zero. To najtańsza lekcja z całego portfela.
  6. Akcji jeszcze nie ma, ale zapowiada wejście przy krachu. To odłożona decyzja z warunkiem cenowym, nie niechęć.
  7. Nie startował od zera: w wieku 18 lat odziedziczył po dziadkach dom o powierzchni 400 metrów i dwa hektary ziemi.

📘 Zanim skopiujesz czyjś portfel, sprawdź, co w nim faktycznie pracuje

Najdroższy błąd przy takich listach polega na myleniu miejsca, w którym pieniądze leżą, z miejscem, w którym rosną. Czym jest aktywo, dlaczego płynność bywa ważniejsza od obiecanego procentu i jak poukładać w tym wszystkim kryptowaluty razem z ich ryzykami: o tym jest moja książka „Wszystko, co musisz wiedzieć o kryptowalutach”. Od podstaw, bez obietnic zysków.

Sprawdź książkę →


Ten tekst ma charakter informacyjny i edukacyjny, nie jest poradą inwestycyjną. Opiera się na wypowiedziach Phila Koniecznego z dwóch wywiadów oraz na publicznie dostępnych danych rynkowych.

Napisz komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Dołącz do Newslettera!

Aby otrzymywać informacje o nowych możliwościach zarabiania przez internet prosto na twój e-mail.